Samolot wystartował punktualnie. NIestety nasze obrania były doszczętnie przemoczone i w związku z tym mocno marzliśmy w samolocie. Krótkie oczekiwanie na lotnisku w Bangkoku i lecimy dalej. W samolocie zacząłem juz mocno się wkurzać na tę całą sytuację. Zamiast pięknego słońca i cudownej wody zastaliśmy lejący deszcz i wichury. Coś nieprawdopodobnego. Sam w to nie mogę uwierzyć jak to jest możliwe. Zamykam się w sobie na cały lot do Chiang Mai i zasypiam. Lądujemy ok 22. nasze bagaże tym razem doleciały z nami. Szybko je odbieramy i idziemy do informacji turystycznej zorganizować sobie jakiś hotel. Zostawiam wszystkich i idę na zewnątrz zobaczyć jaka jest pogoda. Uff... ciepo i sucho, siedam na fotelu przed wejściem do lotniska i zapalam papierosa. No nic, jakoś to będzie. Co prawda z nurkowania nici ale jakoś to przeżyję.
Załatwiliśmy hotel Wangburapa Grand Hotel w centrum Chiang Mai za 1300 thb za trzyosobowy pokój ze śniadaniem i klimatyzacją. Hotel jest zupełnie nowy i dodatkowo ma basen. Taxi za 120 thb zawiozła nas do hotelu. Rozpakowaliśmy rzeczy i poszliśmy na Night Bazar. Właściwie to pojechaliśmy tuk-tukiem. Tam zjedliśmy kolację i spacerem wróciliśmy do hotelu. Zrobiliśmy po driniku z naszych ostatnich już syropów i spokojnie posiedzieliśmy nad basenem.