Po sprawdzeniu prognozy pogody decyzja zapadła. Porzucamy mokre południe Tajlandii (podobno to pora sucha...), które zamiast słońcem przywitało nas ulewnym deszczem, i udajemy się na północ do Chiang Mai. Bus do Krabi ma zabrać nas o 14. Plan jest taki, że jedziemy na Bus Station w Krabi, bierzemy pierwszy autobus do Bangkoku i zmykamy stąd jak najszybciej. Do Chiang Mai planujemy dostać się pociągiem z Bangkoku. Bus przyjechał punktualnie. Po ok dwóch i pół godziny byliśmy w centrum Krabi. Podróż minęła błyskawicznie tym bardziej że prawie całą przespałem. Koh Lanta w przeciwieństwie do pozostałych wysp miała połączneie ze stałym lądem ponieważ na niewielkich odległościach promy kursowały bez przeszkód. A deszcz pada bez przerwy cały czas...
Kierowca stwiedził, że dalej już nie pojedzie bo droga jest nieprzejezdna a przystanek autobusowy jesto ok 200 metrów dalej. No nic wysiadamy. Z drugiej strony ulicy zamiast asfaltu jest rwąca rzeka. Samochody zawracają, ogromne korki, klaksony... istny sajgon. Nagle zatrzymał się Taj bordowym truckiem i zaczął na nas krzyczeć abyśmy wsiadali i usiekali stąd. Trochę zdezorientowani wsiedliśmy na pakę i ruszyliśmy tak naprawde nie wiadomo dokad. Po drodze zastanawialiśmy się co dalej. Dowiedzieliśmy się, że autobusem juz dzisiaj do Bangkoku nie pojedziemy a sytuacja robi się coraz bardziej poważna. W Krabi jest regularna powóź. Samochody zalane po dach, ludzie uciekający ze swoich domów, zamiast ulic rwące rzeki brunatnej wody. Prosimy kierowcę aby zawiózł nas na lotnisko. Szukanie hotelu w tych warunkach wydaje nam się zupełnie pozbawione sensu. Pogoda spewnością się nie zmieni a jutro może być jeszcze gorzej.
Dochodzimy do wniosku, że ten kierowca spadł nam z nieba, bo okazało się, że nasze położenie było beznadziejne. Wody na ulicach przybywa ludzie uciekają i my z plecakami w środku całego zamieszania. Ale jakoś się udało. Samochód był wysoki więc woda go nie zatrzymywała i dość szybko zajechaliśmy na lotnisko. Kupiliśmy bilety do Chiang Mai za 6000 thb od osoby i szczęsliwi że wreszcie stąd uciekamy czekaliśmy na samolot.